Jak używać wiadomości w świecie gdzie są same wiadomości?

-Musimy porozmawiać.- to zdanie przy którym nawet najwięksi faceci dostają mini zawału serca. Nie byłem w tym przypadku wyjątkowy i trochę mnie ścięło.  – spóźniam się…-  teraz już miałem regularną tachykardie ale starałem się zachować spokój i przyjąć to „po męsku”.

– Pójdę po test. – jedyne co właściwie byłem w stanie powiedzieć co nie zawierało idiotycznych tekstów w stylu „dlaczego?”, „Przecież mieliśmy gumki” albo co najgorsze „spoko najwyżej pojedziemy do Czech”. Idąc do apteki w głowie miałem 200 myśli na minutę, włącznie z tym jak będę tragicznym ojcem a ona mnie zostawi i żeby zarobić na alimenty będę się staczał coraz niżej aż wreszcie skończę jako znienawidzony ojciec którego nigdy nie było bo chlał żeby nie pamiętać o porażkach.

Szybki powrót do teraźniejszości.

Tak wygląda mój plan na „jestem w ciąży” 😛

Dziecka nie mam i nigdy nie miałem a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo 😉 Dziewczyna jest szczęśliwa gdzieś w innej części miasta z wymarzonym facetem którym na szczęście nie jestem ja 🙂 Pozytywną częścią tej historii był fakt że poraz pierwszy w życiu usłyszałem „byłbyś świetnym ojcem”.

Ale gdzie z tym właściwie zdążyłem? Po co ta cała historyjka? Dla pokazania jak działają wiadomości.

I to niestety każde, bez znaczenia czy są od ludzi bliskich czy z feeda na Facebooku albo na LinkedIn. To wszystko tylko zbiór słów, wycinków filmów, spekulacji, cytatów, znanych twarzy i tak dalej. Dziś tworzenie i konsumowanie wiadomości jest jak oddychanie dla większości ludzi. Kiedyś media były tylko dla wybranych a jak ktoś mówił o „wiadomościach” miał na myśli informacje które zostały zweryfikowane (bardziej lub mniej ale jednak) i podane w odpowiedzi sposób. Dziś, każdy je produkuje. Nazywamy je treściami, filmikami, blogami, podcastami i tak dalej. Do czego służą? Tylko do jednego: wzbudzenia emocji.

Nie mówię tu tylko o negatywnych emocjach (chociaż strach sprzedaje ubezpieczenia na życie lepiej niż poczucie jedności z bogiem) ale uczucia z pełnego wachlarza. To jakie konsumujemy i jakich szukamy to już tylko wybór nasz własny (i algorytmów social mediów do tego Google, targetowania i ciasteczek ;)).

Naszym jedynym wyborem właściwie będzie jak reagujemy na wiadomości które dostajemy lub które kontem oka wpadają nam do podświadomości 🙂

Policz kiedyś ile czasu zajmuje ci dziennie przeglądanie social mediów i serwisów informacyjnych, nie mówię że to strata czasu ale jestem przekonany że ten czas i czas który potem zajmuje ci przetrawienie tego co wzbudziło twoje emocje możesz spożytkować dużo lepiej. Mówmy totalnie otwarcie: co tak właściwie w twoim życiu zmienia to że gdzieś na świecie panuje wojna? Jeżeli nie powiązałeś z tym swoich działań jak na przykład, dołączenie do wojska i wspomaganie kraju okupowanego, to nic. Albo, jak na twoją rodzinę wpłynie romans polityka partii rządzącej? Nijak, twoi bliscy jeżeli mają do tego stosunek emocjonalny mogą napomknąć o tym w rozmowie szukając tematu na plotki, ale w twoich relacjach nic to nie zmienia.

Jak chronić się przed wiadomościami które nas rozpraszają i osiągają od celu nadrzędnego?

Możesz Po prostu się odciąć, wywalić telewizor, odłączyć Internet i zatkać uszy… No ale to może nie być metoda długoterminowa. Pokażę ci za to jak możesz wykorzystać to co do ciebie trafia i posłużę się tutaj przykładem który może ci pomóc w ogólny zrozumieniu rynku.

  1. Co jest ważne a co nie?

Dzisiejsze media bardziej przypominają… nie wiem co przypominają ale kojarzą mi się ze strzelaniem na oślep do tarczy i patrzenie czy coś trafiło i jak głęboka dziurę zrobiło. Potwornie duża ilość informacji jest produkowana aby zaspokoić wiecznie główne emocji i treści rzesze fanów, obserwatorów, sponsorów i tym podobnych. Jest popyt i jest podaż. Rynek zawsze odpowie na każde żądanie dlatego pamiętaj aby zważać na to co przechodzi przez twoje filtry. Na pewno działasz w jakiejś niszy, a jeżeli jeszcze nie to jakaś sobie wybierz (artykuł o wyborze niszy). Ta nisza pochłania odpowiednie wartości i treści więc zacznij trzymać rękę na pulsie. Ogranicz sie tylko do odpowiednich dla ciebie i twoich klientów informacji (najlepiej tych najpopularniejszych). Dlaczego? Po pierwsze, skupiając całą uwagę na jednym temacie jesteś w stanie stać się ekspertem dużo szybciej niż kiedy patrzysz na różne kanały. Po drugie, wiesz co w danym momencie działa i powoduje emocje u twojej publiczności, im bardziej jesteś na czasie tym masz wiesza wartość na rynku.

  1. Jaka jest rzeczywista wartość informacji?

Gordon Gekko w filmie „Wall Street” powiedział że najcenniejsza w tych czasach jest informacja. Te słowa nadal są bardzo aktualne z jednym małym „ale”. W czasach Gordona najbardziej wartościowe informacje były przekazywane pod stołem, dziś są na Twitterze;) Najbardziej wartościowe dziś jest dokładne przesiewanie i wyizolowanie treści które mają największy wpływ na publiczność. Giełda na przykład nie jest kierowana tylko wykresami, statystykami i sprawozdaniami kwartalnymi, w dużej mierze jest napędzana emocjami i wiadomościami które są na tyle głośne żeby przedrzeć się przez krzyki brokerów na NYSE. Informacja jest warta tyle ile są warci jej odbiorcy i ich ilość.

  1. Co w takim razie robić dalej?

Po prostu być i mieć świadomość tego co się naprawdę dzieje i jakie wiadomości są warte uwagi. 97 % naszych zachowań jest reaktywnych, czyli dzieją się w odpowiedzi na bodziec i tak samo jest na całym świecie. Informacja jest jedynie bodźcem a reakcja będzie zależeć od twojej interpretacji. Przy każdej nawet największej tragedii ktoś gdzieś widzi pozytywy. Bądź tą osobą i zawsze miej pewność, że żadne słowa ani wiadomości nie są w stanie wpłynąć na ciebie w niepożądany sposób jeśli im na to nie pozwolisz. To ty wybierasz swoje reakcje, a nie nikt inny.

„To co kochasz” to już jest odpowiedz na wszystko.

Warren Buffett Powiedział kiedyś:

„Patrz na rynkowe zmiany raczej jak na przyjaciela, a nie wroga – korzystaj z szaleństwa, ale nie bierz w nim udziału.”

Moją uwagę zwraca głównie druga cześć tego zdania. W naszym przepełnionym informacją świecie chaos i szaleństwo jest właściwie nieodzowną częścią życia i codzienności. Ale w każdym szaleństwie jest metoda, w chaosie znajdzie się harmonia. Obserwując funkcjonowanie siebie i osób wokół mnie zawsze (czasem w dłuższej perspektywie czasu) jestem w stanie znaleźć pewnie schematy które nie zawsze oni sami widzą. Oczywiście też czasem patrzę na siebie i ze śmiechem zaczynam widzieć jakieś działanie w odpowiedzi na zdarzenie albo wiadomość, którego wcześniej nie byłem świadomy. Wszystko jest częścią jednej energii a informacje są tylko bodźcem, ładunkiem eklektycznym w mózgu który ją napędza do działania.

Zapisz się na Newsletter a otrzymasz

Dokładną i prostą instrukcje "Jak osiągnąć sukces"

Join our mailing list to receive the latest news and updates from our team.

You have Successfully Subscribed!

Subscribe To Our Newsletter

Subscribe To Our Newsletter

Join our mailing list to receive the latest news and updates from our team.

You have Successfully Subscribed!